Loch spadł na ziemię
„Loch spadł na ziemię i wylądował, bardzo śmiesznie, na plecach. Znalazł się niemal w ramionach panny Lizzie. Ta siadła gwałtownie na piasku, rozłożywszy kolosalne łono niczym wspaniały, rozgnieciony kapelusz. Ran MacLain uprzejmie podbiegł, by pomóc jej wstać, lecz został z miejsca zganiony.
— Poszedłbyś lepiej do domu! — warknęła panna Lizzie.
Easter przyklękła, przysiadła i podciągnęła chude nogi pod brzuch. Oparła głowię na kolanach i obciągając z wolna swoją zmarnowaną suknię, leniwie wodziła wzrokiem po twarzach koleżanek.
Słońce zachodziło. Czuły je na plecach, płaskie, ciepłe jak dotyk wielkiej, przyjaznej dłoni. Easter nachyliła się z lekka, jakby chciała zobaczyć, czy nic nie rusza się pod stołem, i wysiąkała starannie nos, posługując się przy tym kciukiem, jak to czynią ludzie wiejscy.
Potem znowu siedziała i bezmyślnie gapiła się w dal; po dłuższej chwili wyprostowała kolana i spuściła nogi ze stołu. Poprzez gęste tumany fioletowożółtego kurzu, wzniesionego przez samochód Rana MacLaina, dziewczęta wpatrywały się w Easter. Powietrze snuło się leniwie pomiędzy drzewami jak strzępy suszących się worków. Easter usiłowała unieść ramię, by zasłonić oczy, lecz opadło jak ciężka kłoda.“(7)
<<<< układu mniej aktywny
| - Nie odjeżdżam stąd Madame >>>>