- Nie odjeżdżam stąd Madame
„— Nie odjeżdżam stąd, Madame Denis. Zostaję w Borinage.
—Czemu więc... — bąknęła zaskoczona. Posłyszawszy odpowiedź Vincer.ta, rzekła serdecznie
—Proszę mi wierzyć, Monsieur Vincent, pan nie może tak żyć! Pan nie jest do tego przyzwyczajony. Odkąd Pan Jezus wędrował po ziemi, czasy się zmieniły. Dzisiaj powinniśmy wszyscy żyć tak, jak możemy. Ludzie wiedzą i bez tego, co pan zrobił, i że jest pan dobrym człowiekiem.
Nie potrafiła jednak odwieść Vincenta od jego zamiaru. Odszukał kupca w Wasmes, wynajął nędzną chatę i wprowadził się do niej. Gdy po kilku dniach nadeszła jego pierwsza pensja — czek na pięćdziesiąt franków — kupił sobie wąskie łóżko drewniane i używany piecyk. Po tych wydatkach zostało mu akurat tyle, że mógł żyć przez resztę miesiąca chlebem, kwaśnym serem i kawą. Wyżej położoną ścianę domu okopał ziemią, aby woda nie sączyła się do wnętrza, szpary i dziury zatkał gałganami. Teraz mieszkał tak samo jak górnicy. Miał to samo do jedzenia, co oni, spal tak samo niewygodnie. Był jednym z nich. Miał prawo głosić im słowo boże.
Dyrektor Towarzystwa Charbonnage Belgique, do którego należały cztery kopalnie w okolicy Wasmes, nie był zgoła okrutnym drapieżnikiem, jak go sobie Vincent wyobrażał. Sprawiał wrażenie człowieka dobrze odżywionego, ale oczy miał łagodne i życzliwe, a z jego zachowania się można było wyczuć, że sam dużo w życiu wycierpiał.“(8)
<<<< Loch spadł na ziemię
| układ i jakieś ich tajne >>>>